Starałem się, abyś z tytułu mojej obecności nie ponosiła kosztów zewnętrznych. Jak wiesz, nie udało się. 15 marca zapłaciłaś za mnie 2 zł bilonem za korzystanie z toalety publicznej przy ulicy Parkowej 12. Ajentka, czy tam pospoliciej mówiąc, babcia klozetowa, nie mała kasy fiskalnej, ani tym bardziej terminalu do płacenia kartą, a ja nie posiadałem gotówki. A należało zapłacić i Ty wspaniałomyślnie dałaś mi tę monetę. W tej sytuacji załączam oświadczenie: „Ja niżej podpisany przyjmuję od Pani Klaudii Z. darowiznę w kwocie 2,00 zł w celu wykorzystania jej na cele toaletowo – higieniczne w trybie pilnym”. Tę kwotę zaksięgowałem w dziale środki nietrwałe. Jeśli uważasz, że postąpiłem nieroztropnie lub niezgodnie z przepisami, wspólnie zrobimy korektę fiskalną

            W czasie naszych spotkań towarzyskich, nazywanych randkami, łącznie straciłem 569,46 gr na dojazdy samochodem prywatnym do miejsc wyznaczonych przez Ciebie – mapy razem z odległościami w załączeniu. W tym wypadku nie było problemów z zaksięgowaniem. Całość wrzuciłem w koszty własne. Podsumowując, nasz związek na tym etapie kosztował: 3089,12 gr. Suma została wpisana w trzech paragrafach wydatków. I podsumowana. W preliminarzu zakładałem, że całość naszej wstępnej znajomości zamknie się w kwocie 3000zł. Przepraszam Cię za lekkomyślność w wydatkach i mam nadzieję, że w Twoich oczach nie stracę przez to na wartości. Ale! Najdroższa, jak widać, nasza znajomość znacznie wykroczyła poza przyjęty budżet, tak więc jestem zmuszony prosić Cię o rękę, abyś wyrównała poniesione straty, dołożyła się do naszego uczucia i spowodowała, że w moim życiu znów prawa strona będzie zgadzała się z lewą. Na koniec dodam: Kocham cię, chociaż w księgowości takie pojęcie nie istnieje.